Chciałbym Wam przedstawić internetowy słownik online diki.pl który według mnie jest ciekawą alternatywą z google translatora, z którego dotychczas korzystałem. Ponieważ uczę się systematycznie angielskiego to wypróbowanie czegoś nowego bardzo mnie zainteresowało. Wnioski są ciekawe, gdyż znalazłem sporo plusów, z których korzystałem na innych stronach. Teraz mam prawie wszystko na diki.pl. Opiszę czym różnią się te dwa słowniki multimedialne.

Od dawna już wiadomo, że zwykły słownik nie jest zbyt ciekawą metodą nauki. Trzeba zaoferować coś więcej aby zainteresować większą grupę użytkowników. W tym przypadku to internauci, a ci już są wyjątkowo wybredni. Bo podobnych stron można znaleźć wiele. W diki.pl przede wszystkim odpowiada mi wiele ciekawych opcji:

1. Otrzymujemy przejrzysty i prosty w obsłudze interface.

Dzięki czemu na pewno każdy sobie poradzi z obsługą tego słownika. Na szczęście nie ma uciążliwych reklam. Z podstawowych funkcji, które przypadły mi do gustu to:

– dynamiczne ładowanie się podpowiedzi, zarówno polskich jak i angielskich,

– możliwość odsłuchania słówka w oryginalnym angielskim języku, w google również jest, ale jak dla mnie brzmi sztucznie i raczej jest to syntezator mowy niż prawdziwy ludzi głos,

choć w diki mógłbym zarzucić zbyt szybkie czytanie niektórych zdań przez lektora, jest to niezawsze zrozumiałe dla początkującego ucznia… ale słuchając np BBC odnoszę wrażenie, że takie tempo jest naturalne…

– dodatkowo otrzymujemy również zdjęcia, podobne zwroty, idiomy i tłumaczenia, które zawsze się przydają gdy np musimy napisać opowiadanie lub wygłosić speach itp

tego właśnie brakowało mi w google translate,

2. Tłumaczenie zdań.

Wpisując zdanie nawet bez polskich znaków chciałbym aby diki.pl zachował się podobnie jak google translator, gdyż właśnie taka reakcja mi odpowiadała. Czyli wpisuję np: „dzis jest wolne” i co otrzymuję…

Jak widać diki posługuje się silnikiem google. Czy to plus? Mi to odpowiada, choć na pewno można coś lepszego opracować.

3. Połączenie z eTutor.pl.

Diki.pl jest połączony z eTutor.pl. Jest to strona gdzie samodzielnie możemy uczyć się języka. Korzystałem z tego jakiś czas, ale wymagało to ode mnie dużej samodyscypliny, której zwyczajnie mi brak. Choć nie mam wątpliwość, że połączenie możliwość tych dwóch stron daje użytkownikowi dobrej jakości kurs za niewielkie pieniądze (choć trzeba zaznaczyć że diki jest bezpłatny). Więc jeśli znajdziemy jakieś słówko w diki.pl, które chcielibyśmy sobie utrwalić to wystarczy dodać je do powtórek. W diki mamy ikonkę plusa i gotowe.

3. Gadżety dla iGoogle i przeglądarek.

Codziennie korzystam z iGoogle, gdyż jest to moja stron startowa. Sprawdzam tam maile, kursy walut, program tv itp. Ostatnio dodałem sobie gadżet diki słówko dnia. Dla osób uczących się języka taki dodatek jest bardzo przydatny. Bo tak jak na głównej stronie słownika możemy odsłuchać brzmienie słówka, lecz w tym przypadku nie ma przekierowania na stronę diki po kliknięciu na ikonkę głośniczka (na szczęście). Wygląda to tak:

Dodatek dla przeglądarek to dodanie opcji tłumaczenia już w pasku wyszukiwania. Jak dla mnie nie jest to przydatne, gdyż przyzwyczaiłem się już do tego, że jest tam wyszukiwarka google, a korzystam z firefoxa. Warto podkreślić, że dla najpopularniejszych obecnie przeglądarek dodatek jest i działa bez problemu.

4. Czego mi brakuje.

Brakuje mi plugina, który po zaznaczeniu tekstu by od razu tłumaczył jak jest to np we wtyczce NicelyTranslate:

Czyli zaznaczam tekst i wybieram prawym przyciskiem myszy „tłumacz” i otrzymuję błyskawicznie odpowiedź w dynamicznie pojawiającym się okienku (nie wymagającym przekierowania na inna stronę).

Jak widać tłumaczenie jest. Choć tak duże okno diki lepiej by wykorzystał (wymowa, dodaj do powtórek, itp). NiceTranslator często nie działa i nie wiem dlaczego, a projekt ten podobno nie jest już rozwijany. Tym bardziej liczę na podobny pomysł dla diki.

Podsumowanie.

Mogę szczerze polecić diki.pl gdyż wszystko wskazuje na to, że nie tylko mi się spodoba. Na pewno docenią to początkujący, którzy najlepiej chcieliby mieć wszystko w jednym miejscu. Zauważyłem też, że uczeń ma dostęp do podcastów. Jest to miejsce gdzie można przesłuchać publikacje dźwiękowe. Może to przyciągnie zaawansowanych użytkowników. Jak widać diki oferuje więcej niż tylko słownik i jest duże prawdopodobieństwo, że przyjmie się wśród internautów, jeśli nadal będzie się rozwijał i dodawał nowe fukcje.