Każdy z nas lubi instalować nowe oprogramowanie. Z pewnością każdy też natrafił na tekst licencji danego oprogramowania i…nie czytał go nigdy tylko przechodził do dalszej części instalatora. No więc właśnie…od teraz nie musimy czytać licencji. Zrobi to za nas program EULAlyzer, który wychwyci w jej treści szkodliwe dane np złośliwe linki czy inne informacje. Dzięki temu dowiemy się, co tak naprawdę zawarte jest w tekście licencji oprogramowania bez jej czytania. Niestety program odczytuje tylko licencje w języku angielskim.

1.) Darmowy program EULAlyzer znajdziemy tutaj KLIK. Instalacja jest bardzo prosta, odbywa się w kilku prostych krokach. Po zainstalowaniu aplikacji uruchamiamy ją. Zobaczymy okienko główne:

2.) Program podzielony jest na szereg opcji. Naszym zadaniem jest sprawdzenie dowolnej aplikacji pod kątem niebezpieczeństw czyhających na nas w licencji. W tym celu uruchamiamy instalator dowolnego programu i i klikamy w jego oknie do momentu ukazania się licencji oprogramowania. W tym przykładzie posłużymy się licencją darmowego programu CPU-Z:

3.) Gdy już mamy przed sobą tekst licencji przełączamy się z powrotem do EULAnalyzer’a. Klikamy na pozycję Analyze, by dokonać sprawdzenia:

4.) Pojawi nam się okienko z ikonką dużego plusa. Przeciągamy go na okienko licencji testowanego oprogramowania:

5.) W oknie programu zobaczymy treść licencji. Klikamy na Analyze i po chwili zobaczymy wynik:

6.) W tym przypadku program nie wykrył nic groźnego – jedynie kilka zwykłych linków. Jeśli skala wykrywania wynosi 9-10 punktów wtedy program staje się niebezpieczny i powinniśmy być ostrożni nim go zainstalujemy. Natomiast jeśli skala jest poniżej 9 punktów, tak, jak w przykładzie to nie musimy się niczego obawiać.

PODSUMOWANIE

Wykrywanie niebezpieczeństw w oprogramowaniu uchroni nas przed różnymi szkodnikami i niechcianymi reklamami. W ten sposób zwiększymy bezpieczeństwo naszego komputera, jak i komfort pracy.